Ryszard Kapuściński (1932-2007) polski reportażysta, pisarz i fotograf, który zrewolucjonizował gatunek reportażu. Przez dziesięciolecia, jako korespondent Polskiej Agencji Prasowej (PAP), a później publicysta i pisarz, podróżował do najdalszych i najtrudniejszych zakątków świata, zwłaszcza do Afryki, Ameryki Łacińskiej i Azji, gdzie był świadkiem upadku imperiów, rewolucji, wojen i procesów postkolonialnych. Jego twórczość to opowieść o „słuchaniu świata” – próba zrozumienia mechanizmów historii i ludzkiej natury. Żyjąc w epoce żelaznej kurtyny i zimnej wojny, stawał się polskim łącznikiem z krajami, o których Europa wolała zapominać. Jego życie to nieustanna podróż między peryferiami a centrum wielkiej historii. Obserwator i świadek narodzin nowego świata na zgliszczach starego porządku. To właśnie czas, w którym żył pełen ideologicznych napięć i walki o wolność, ukształtowały uwagę reportera, w centrum której zawsze był człowiek, uwikłany w mechanizmy władzy. Głęboka refleksja, empatia Ryszarda Kapuścińskiego nadawały jego reportażowi niespotykany wcześniej w tym gatunku literacki wymiar. Autor obserwował i słuchał świat, starał się zawsze być blisko, wchodząc w relacje z bohaterami swoich tematów. Pisał tak, że jego teksty nabierały niepowtarzalnego wymiaru niosąc ze sobą jednocześnie wartości uniwersalne. Pokazywał, że zrozumienie innego człowieka wymaga czasu, pokory i rezygnacji z europocentrycznego poczucia wyższości.
Współcześnie, w dobie powszechnej dezinformacji, zalewania nas treściami bez treści, przesłanie Kapuścińskiego jest bardzo aktualne. To przypomnienie, że świat nie kończy się na ekranie smartfona, a pozornie odległy Trzeci Świat, dziś dzięki internetowi będący na wyciągnięcie ręki, to nie egzotyka, kurorty i ekskluzywne hotele, ale lustro, w którym my sami się przeglądami. Lustro, w którym dostrzegamy bezwzględność i obojętność władzy, polityki, pieniądz oraz interes. To obraz, który pokazuje, że trzeba przekraczać własne granice, po których obu stronach zawsze jest człowiek. A najważniejszym narzędziem dla opisującego świat reportera nie jest aparat, czy dyktafon, ale własna wrażliwość.
Barbara Hałusek
Dofinansowano ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego pochodzących z Funduszu Promocji Kultury.